Podsumowanie spotkania w Swolszewicach
Autor: Tomek » Kwiecień 2, 2017
Aktualności Spotkania

Tym razem na cykliczne spotkanie naszej wspólnoty zjechaliśmy się do Swolszewic do gościnnego domu Dzieci Światłości.

W piątek wieczorem stawili się Michalina i Tomek z Marysią, Kinga oraz Dominika i Karol ze Staszkiem.

Ważnym punktem wieczoru była dla nas wspólna modlitwa w kaplicy na poddaszu. Powierzyliśmy Panu nasze plany, marzenia i przedsięwzięcia.

Wieczór upłynął nam na rozmowach, gotowaniu i jedzeniu, czyli to co lubimy najbardziej 😉 Mnie osobiście cieszy ogromnie, jak bardzo jesteśmy zgrani pod względem żywieniowym (zarówno od strony ekologicznej, jak i zdrowotnej ale także zwykłej prostoty, tego co jemy). Jako „praktykujący ekolodzy” wprowadziliśmy też na czas naszego pobytu w tym domu segregację odpadów organicznych (w niedzielę powróciły bezpośrednio do ziemi dwie torby naszych obierek i ogryzków).

Piątkowe rozmowy zdominował nasz ulubiony temat – „misja”. Tym razem wreszcie doszliśmy do konsensusu dzięki jednemu słowu, które wypowiedziała Michalina: „misyjność”!

Ustaliliśmy zatem, że jednym z filarów wioski będzie właśnie nasze nastawienie na misyjność, dzielenie się z innymi, otwartość, gościnność, a przez to dawanie świadectwa „zwykłego” chrześcijańskiego życia.

Opis naszych „czterech punktów”, filarów wspólnoty i ekowioski znajduje się tutaj.

W sobotę rano dojechał do nas ojciec Stanisław Jaromi.

Jeszcze raz opowiedzieliśmy mu trochę o sobie i o naszym pomyśle na chrześcijańską ekowioskę, posłuchaliśmy o działaniach REFA i rozmawialiśmy o naszej ściślejszej współpracy, a konkretnie o możliwości dołączenia do struktury ruchu jako autonomiczny krąg REFA. Ojciec zaprosił nas także na warsztaty w Grzybowie, które odbędą się w pierwszym tygodniu lipca. Planujemy połączyć je z naszym cokwartalnym zjazdem.

W południe ojciec odprawił dla nas Mszę Świętą w domowej kaplicy. Eucharystia w tak małym kręgu osób zawsze ma ten dodatkowy wymiar aktywniejszego uczestnictwa, ponieważ każdy z nas pełnił podczas niej dodatkowe funkcje (czytania, śpiew, posługa przy ołtarzu).

Tego dnia akurat (czego nie planowaliśmy jakoś specjalnie ustalając datę spotkania) przypadała Uroczystość Zwiastowania Pańskiego czyli Dzień Świętości Życia. Ojciec podkreślił i przypomniał nam, że jest to święto każdego życia, nie zawężając jedynie do życia ludzkiego albo nawet nienarodzonego. Ta myśl o świętości każdego życia i stworzenia bardzo wpisuje się, w bliski nam sposób postrzegania świata, jako całości Boskiego stworzenia.

Z racji, że Zwiastowanie Pańskie, to Uroczystość, która przenosi nas myślami do Bożego Narodzenia, które obchodzimy równo za 9 miesięcy, powstał pomysł abyśmy też metaforycznie, ale też bardzo konkretnie, zaplanowali dla naszej wspólnoty te dziewięć „ciążowych” miesięcy, tak by pod koniec roku „urodzić” – zrealizować nasze cele.

Po obiedzie i krótkiej sjeście wyszliśmy razem do lasu, by odprawić wspólnie Drogę Krzyżową. Szliśmy ścieżką zatrzymując się co jakiś czas przy kolejnej stacji, podziwiając jednocześnie budzącą się wiosnę, wdychając kojący zapach lasu. Rozważania dotyczyły naszego stosunku do szeroko rozumianego Bożego stworzenia. Mi szczególnie w pamięć zapadły dwie stacje. Płaczące niewiasty, które usłyszały „Nie płaczcie nade mną, płaczcie nad sobą i nad swoimi dziećmi.” To wezwanie by zastanowić się nad sobą i nad tym, jaki wpływ nasze działania mają na otoczenie, które współtworzymy, jakie są te nasze „dzieci”, czyli to co dajemy z siebie innym. Druga myśl, która została ze mną na dłużej to refleksja przy okazji stacji „Przybycie do Krzyża”. Ludzie potrafią być bardzo kreatywni i wymyślni w zadawaniu cierpienia, obyśmy byli równie twórczy, zaangażowani i aktywni w tworzenie dobra.

Nasza Droga Krzyżowa zakończyła się nad jeziorem – Zalewem Sulejowskim. Wyszliśmy z lasu, otworzyła się przed nami ogromna przestrzeń wody i piaszczysta plaża, rozbłysło pełne słońce.

Po powrocie, w domu przywitali nas nowoprzybyli Magda i Jędrek z Bogusiem i Piotrkiem, którzy dojechali z Wrocławia. Zapoznaliśmy się wszyscy trochę, a później już prędko musieliśmy pożegnać ojca Stanisława, który wracał do Radomska.

Nasz sobotni wieczór to modlitwa w kaplicy, wspólne gotowanie, biesiadowanie i rozmowy. Oprócz luźnego wymieniania się naszymi fascynacjami ekologicznymi i motywacjami do zamieszkania na wsi, omówiliśmy także plan naszych działań na kolejne miesiące. W tym miejscu należą się ukłony dla Karola za przygotowanie „tabelek”, które znacznie ułatwiły nam myślenie i ułożyły chaos naszych wizji w jako takie ramy.

W niedzielę część z nas uczestniczyła w porannej Mszy Świętej w kościele, a po śniadaniu wybraliśmy się na spacer do lasu i nad jezioro. Tym razem zabraliśmy ze sobą torby na śmieci i uprzątnęliśmy przynajmniej to, co znalazło się na naszej ścieżce. Słońce przyświecało cudnie, wygrzaliśmy się i chłonęliśmy widoki i zapachy. Każdy z nas znalazł coś dla siebie – ja z Magdą kwitnący podbiał, Piotruś z Bogusiem mnóstwo muszli małż i piękne kamienie, a Stasio duuużo piachu.

Dalej już szybki obiad, pakowanie i rozjazdy, a w międzyczasie mnóstwo niedokończonych rozmów i wątków. Postanowiliśmy zatem, w miarę możliwości, regularnie spotykać się on-line na rozmowach na Skypie co dwa tygodnie. Oprócz tego średnio raz na trzy miesiące organizujemy nasze weekendowe zjazdy. Kolejny, to przełom czerwca i lipca, być może przy okazji warsztatów w Grzybowie. Oprócz tego dość prężnie działa nasze forum.

To pozwala nam utrzymać stały kontakt, mimo rozsiania po całej Polsce, a także mobilizować się dokonkretnych działań, które zbliżają nas do upragnionego celu, wspólnego zamieszkania w chrześcijańskiej ekowiosce.

Kinga

Autor: Tomek » Kwiecień 2, 2017